My way

To uczucie zawsze rozpoznawałam bezbłędnie. Nie wiem co się pojawiało pierwsze, to uczucie czy sygnał z mózgu, że tak się stanie. Ani teraz nie umiem tego rozpoznać, ani wtedy. Tak czy siak jak się ostatnio pojawiło, wzbudziło mój niepokój, co z kolei wywołało lawinę myśli. Bo tu i teraz (choć kilka dni temu) nie przyjęłam go z ochotą. Wręcz się oburzyłam!
Jak możesz pojawiać się znowu? Ani Cię nie zapraszałam, a tym bardziej, ot tak, widzieć Cię nie chcę.
Niskie poczucie własnej wartości latami mościło sobie we mnie gniazdo. Stworzyłam mu idealne warunki do wzrastania w siłę. Sama odebrałam sobie wszystko, co jest przeciwieństwem – pewność siebie, kompetencje, szacunek do samej siebie i wiarę we własne możliwości. I teraz kiedy tak ładnie wypracowuję nową siebie, mały zamęt zalał moje morze pewności siebie, radości i szczęścia.

 

Ja czasami mam tak, że niektóre spotkania ze znajomymi zapamiętuję bardziej niż inne. I to nie chodzi o osoby, z którymi się spotykam tylko to, co podczas tej rozmowy zostanie wypowiedziane. Nawet jeżeli realność tych słów jest daleko gdzieś w mojej chmurze akcji i kreacji. I na taką wpadła ostatnia myśl, gdzie obie z koleżanką aplikowałyśmy na takie samo stanowisko. Normlana sprawa, życie, średnie miasto. I nie o to chodzi, że jednej się udało, a drugiej nie, tylko o to, że miałyśmy tak odmienne odczucia co do oferty. Zupełnie inny odbiór miejsca, pracy, osób. Niesamowite. Dla mnie kiedyś to byłoby nijak, jak tylko porażką. A teraz jest tylko przyczynkiem do rozważania. Ej no OCH-u nie zauważyłaś tego, nie wyczułaś? Ano wcześniej nie.

Dzisiaj coraz mocniej zauważam inność, to że każdy czuje i odbiera inaczej. I ja nie muszę próbować dorównywać już innym, to bez sensu. Mam teraz taką drogę, że czasami jest mi na niej ciężko, ale nią idę. Pierwszy raz od dawna czuję, że robię coś dla siebie.

Dodaj komentarz