Mów i słuchaj, słuchaj i mów

 

Ktoś mi dzisiaj powiedział, że jestem jedyną osobą, do której może zadzwonić i pogadać. Powiedziałam dziękuję i przez ponad godzinę wkładałam wiele wysiłku w to, żeby uważnie słuchać. Nic więcej, no może poza paroma spostrzeżeniami, które były odpowiedzią na to, co usłyszałam. I to nie jest łatwe, słuchać kogoś tak, aby dać mu przestrzeń do mówienia. Retyyyy. A jak sobie pomyślę ile osób próbuje coś powiedzieć, a nie jest słyszanymi? Albo nie mówi, bo boi się reakcji i tłumi w sobie wiele emocji. Daleko nie szukać, doszłam w tym swego czasu do perfekcji. Podchodzę do zmiany bardzo spokojnie, minęła mi już fala euforii, kiedy myślałam, że wszystko już wiem i opanowałam nową siebie do perfekcji. Niech to nie zabrzmi Wam zbyt górnolotnie! Jestem jaka jestem, nieposkromiona orędowniczka chaosu. No i mam luz do tego wszystkiego, nie żeby mi strzykało w kościach na każdy przejaw niewymawianego komunikatu „ja”, obchodzenia się z własną złością przerzucaną na innych, ocenianiem itp. To teraz jest bardziej słyszalne dla mnie, Ci co mówią pozostają głusi. A szkoda.

Ale odbiegłam od tematu. W każdym razie wysłuchanie kogoś daje mi tez dużo radości, że dla kogoś jestem na tyle ważna, że to do mnie zadzwonił. I to ważne mieć zawsze czas dla kogoś drugiego, w swoim napiętym grafiku, nie odrzucić takiej rozmowy, nie zbyć z powodu błahego tematu. Po rozmowie byłam wtedy rozgrzana w środku, bo chyba trochę pomogłam. Proszę Ty, który myślisz nad sobą, nad tym że coś nie tak u Ciebie, jeżeli Ci intuicja to podpowiada, to nie gaś tego w sobie. Zrób coś, zadziałaj, powiedz.

Dodaj komentarz