Miłosz

Zawsze pytam otwarcie, co lubi, co chce lub co panuje moja COCH. Ze zwykłego szacunku, żeby nie programować za bardzo na siebie. Czasami uciekam do podstępu, żeby trochę przekabacić na swoją stronę (?!). I jak się okazuje, ucieczka nigdy nie popłaca.

SOCH przyszła do domu się przebrać, miała iść na spacer, więc wiadomo.

– Mamo daj mi nowe ubranie!

– Dobrze. A co chcesz założyć? Getry, a może sukienkę?

– Getry. Mamo, nie wiesz że ja jestem miłoszem getrów???

Moja kochana.

Dodaj komentarz