Szczęśliwa

Bardzo mnie ostatnio cieszy takie spostrzeganie małych rzeczy, takich zupełnie niepozornych. Jak coś mi się tak niepostrzeżenie układa, zagląda zza rogu do mnie spokój, to mam z tego przeogromną radość. Taką zwyczajną, szczerze dziecięcą i roześmianą.

Jakie to cudowne uczucie móc czuć szczęście!

Od kilku dni mnie to trzyma, mam pozytywny haj, który radośnie wznosi mnie ponad smutek i rozmyślanie o tym, co było. Odpuszczam to co było, zapominam i wybaczam, ze względu na szacunek do siebie. Kiedyś myślałam, że wybaczyć i zapomnieć dotyczy tylko tej osoby/sytuacji, która wywołała u nas jakieś zamieszanie. Ale dźwiganie krzyża przez lata nic mi nie dało. Serio. Myślałam, że idę dalej, ale podświadomie stałam w miejscu. Kiedy teraz dostrzegłam siebie, to czego ja w danym momencie potrzebuję, to jestem na dobrej drodze. I widzę to jasno.

Jestem cudowną osobą, która zasługuje na najlepsze i to muszę sobie dawać!

Jednak słowo jest jak strumień, jak wiązka światła, która na określonych zasadach mknie w przód. Tylko, że moim słowom ja nadaję kształt i tor. Taki jestem pan i stwórca swojego świata. A im bardziej wyczulona jestem na siebie, tym mocniej słyszę słowa innych – szczególnie te mocno ujmujące. Jak ktoś mówi, że chciałby odpocząć, a nie może, bo musi zapieprzać. Albo jak bardzo chciałby poczytać książkę, ale nie ma czasu. Albo jak bardzo ujmuje sobie, obraża siebie i nawet tego nie zauważa.

Ostatnio również, bo cały czas coś się we mnie dzieje, przestałam żyć ograniczeniem jeszcze jednym. Takim, które było, ale w sumie go nie zauważałam. Tu chodzi o sprawy zawodowe i podejście do rozwoju osobistego. I zadeklarowałam sobie, że nigdy więcej pracy pod przymusem, dla czegoś lub kogoś. Nigdy więcej strachu dzień przed, ściśniętego żołądka podczas i miesięcy odreagowywania po. Nie zgadzam się na pozorne tu i teraz, które za kilka lat podstępnie odbierze mi zdrowie psychiczne czy fizyczne. Szczerze podziwiam osoby, której z uporem trwają w sytuacji, która je wykańcza. Daleko nie szukać, bo sama tak trwałam. Ale na polu zawodowym, osobistym nic nie powinno być robione na siłę. A już na pewno nie będę winić siebie albo wywyższać się, za to, jaka jest moja droga. Nic się samo nie dzieje, i jeżeli jest jak jest, to zawsze w tym jest jakiś cel.

Ostatnio jak patrzę w bezchmurne niebo i słyszę ćwierkające ptaki to gdzieś w tym wszystkim słyszę swój rytm, radość i spełnienie. Jestem wolna.

6 Replies to “Szczęśliwa”

  1. Miło się czyta, o tym, że ktoś się zmienia i jest mu z tym dobrze:) Gratuluję Ci 🙂

    1. Dziękuję! Trochę długo mi to zajęło, ale teraz już żyję w innym tonie.

  2. Dokładnie, masz rację. Jeśli czujesz do czegoś awersję – odpuść, nie musisz nic robić na siłę. A zdanie „Jestem cudowną osobą, która zasługuje na najlepsze i to muszę sobie dawać!” warto oprawić w ramkę i powiesić nad lustrem 😉

    1. Oczywiście, wszystko co się dzieje wokół nas, zależy od nas. Co do zdań-afirmacji powtarzam je codziennie rano:)) I uczę się dbać o siebie, bo jak dbam o siebie, to automatycznie o najbliższych.

  3. To co wysyłasz w świat dostajesz z powrotem. Postawa godna pozazdroszczenia, nad którą ja także pracuję ale mój analityczno-pesymistyczny charakter mocno to utrudnia. Pozdrawiam

    1. Trzymam kciuki, aby Twój analityczno-pesymistyczny charakter odpuścił!:)

Dodaj komentarz