Miasto Perła

 

Wakacje w Trójmieście oczywiście dotyczą Gdańska. Nie żeby to miasto się wybijało, ale ma w sobie magnes, który przyciąga. Ja tak mam, że jak mnie gdzieś nie ma, to myślę co się zmienia podczas mojej nieobecności. Ja tęsknię za miejscem, miejsce niekoniecznie za mną. Ale zaprzątam sobie głowę, głównie przez wspomnienia, które potem odnoszę do nowej rzeczywistości.

Zeszłoroczny sierpień, to poznawania ulic ciąg dalszy. I nie ma w tym nic dziwnego, bo podświadomie ciągnęłam do tego miejsca. Gdzie stara cegła i gzyms mówi mi o historii w ciżemkach biegającej. Gdzie szum wody obija się o mury, a ja w tle alejki widzę zarysy postaci przybijających w łodziach do brzegu. Dźwięk i zapach handlu też. Te stare kamienice otulają zatokę i witają statki. Teraz niektóre statki są siłę – jakieś imitacje i próby silenia się na humor piracki i drapieżny, obok poważnych jachtów właścicieli równie poważnych.

imag1829

Zachwyt nad Gdańskiem mi nie mija i nie badam skąd się bierze. Nie jest mi tu tłoczno, a jest multijęzykowo. Bo przecież ja idę innymi ścieżkami. Odruchowo nie siadam tam, gdzie tłumy, tam gdzie cena przewyższa jakość. Szukam i znajduję klasykę na uboczu, jak za czasów studenckich. Porcja, waga, niska cena. I kasjerka ogarniająca ten chaos, nieugięta. I ja na nowo wkomponowana w ten multidialog. Odpoczęłam zwiedzając. Takie miasto perła mi się trafiło.

Dodaj komentarz