Nieustające myślenie

 

Nieustająco myślałam o tym, co było. O jakiś zdarzeniach, spotkaniach, osobach. I nie wiem jak to się działo wspomnienia zawsze były mało wesołe. Rozpoznawałam po takim gnieceniu w okolicy mostka, które bezczelnie rozlewało się na brzuch, nogi i ręce, obejmując mnie obezwładniającą pajęczyną. Ale tak było dobrze, miło i wygodnie. Choć w mowie i działaniu byłam sparaliżowana, to nie miałam siły tego przerwać. To było zawsze tak znane i zasymilowane ze mną, że nie próbowałam …. w zasadzie nic nie robiłam. Co daje trwanie latami w takich samych stanach i emocjach? Bezpieczeństwo, bo rewir po którym się poruszamy jest wtedy znany. Wszystkie znaki na tej mapie są nasze, każdy bodziec powoduje znaną reakcję. I dobrze, bo przecież jak boli i jest nieprzyjemnie to tak ma być.

I jeszcze to dręczące uczucie współuzależnienia od uczuć innych. Zawsze kładłam nacisk na to, żeby u innych wywoływać uśmiech. Oczywiście miłe jest, kiedy tak się dzieje w czasie rozmowy, spotkań, bycia ze sobą. Ale ja zawsze w środku dygotałam, miałam ścisk w gardle i wnętrze pełne nerwów. I przekonanie, że ktoś musi się przy mnie dobrze bawić, że ktoś musi się do mnie uśmiechać, że ja musze dawać komuś szczęście.

 

A jak inni są projekcją mnie w danym momencie, to co mogę widzieć?

 

W jakiś sposób odzwierciedlali moje ja. Nie mogli dawać mi równowagi, bo sama jej nie miałam. Luz. Spokój. Zrzucam ten negatywny balast, za długo go trzymałam. Nie pozwalałam sobie być szczęśliwą i oczekiwałam od otoczenia uzupełnienia mi tych braków. Gdzie ja wtedy miałam rozum? Nie wiem. Gdzie miałam serce i duszę? Daleko w przeszłości, okrytą i zmieszaną poczuciem wymagań wobec siebie i innych.

 

Co się dzieje gdy jestem szczęśliwa?

 

Nie wymagam od siebie i innych. Odpuszczam sobie i innym i daję przestrzeń do działania i bycia. A tak naprawdę nie dzieje się  nic, bo nic nie musi się dziaćJ Jakie to cudowne uczucie. I najlepsze jest to, że każdy z nas ma to na wyciągnięcie ręki, a sami siebie ograniczamy.

2 Replies to “Nieustające myślenie”

  1. Uczymy się pamiętać, a powinniśmy się też uczyć zapominać. Nie dosłownie – bo to niemożliwe, ale zepchnąć pewne myśli tak głęboko, że aż ulecą w niebyt. Nasz mózg jest tak skonstruowany, że im mniej analizujemy – tym lepiej sobie radzi z rozwiązywaniem problemów. Potrafi sam to zrobić – nie na darmo mówi się, że problem dobrze jest przespać. Nie przeszkadzajmy więc. A my róbmy w tym czasie to, co zaniedbaliśmy przez zatrzymanie się na przeszłości, czyli doganiajmy teraźniejszość! A to zaowocuje w przyszłości 🙂

    1. Dziękuję. Takie zapomnienie jak wybaczenie? Mniej roztrząsania, a bardziej uporządkowanie siebie i myśli.

Dodaj komentarz