Bóg

Bardzo dobrym czasem jest czas wspólnych posiłków. Po całym dniu to wyjątkową moc, daje taki bezcenny kwadrans siedzenia. Przeciągany do granic możliwości i granic niemożliwości z co szybszymi i bardziej ruchliwymi osobnikami. Przecież zawsze jest coś ciekawszego do zrobienia czy powiedzenia. Najwięcej mówi COCH, bez ustanku. Przez co zostaje sama przy stole i dojada.

Po posiłku z tego wszystkiego wymiksował się MOCH. Zjadł i zszedł do pokoju. Nie zauważyłam tego. Ja jakoś pytam COCH po chwili:

– Wiesz gdzie poszedł?

– Do pokoju. Pewnie odpoczywa.

– Tak jak zawsze – odpowiadam. Pewnie komóreczka?

– Nie, Bóg.

O rety myślę, co znowu w szkole zasłyszała moja gwiazda. Z całym szacunkiem, jakoś mi nie gra to, co słyszę.

– Ale jak Bóg?

– No nie wiesz?! Normalnie. Nie wiesz co to book? Że czyta?

 

Wiem, już wiem. Wszystko w normie. Mówimy to, co w danej chwili potrzebujemy powiedzieć. Słyszymy to, czego potrzebujemy usłyszeć.

Bóg/book/Bug

2 Replies to “Bóg”

  1. oj tak czasem łapiemy tylko te słowa, które są nam potrzebne. Albo zamyśleni słuchamy. super tekst

    1. Dobrze, jeżeli z tego zasłuchania dobre słowa wychodzą:))) A nie czarne zakamarki duszy:)

Dodaj komentarz