Meet me halfway

 

Czasami strach do mnie zawita, coś próbuje namieszać. A w sumie czemu miałby nie wpadać i miałabym cały czas go unikać? Boje się rożnych rzeczy. Od przezornych zdarzeń na drodze codziennego trwania, do myśli głębszych, uniwersalnych i wiecznych.

Na ile mój dzień powszedni może być spokojny? Na dużo, na całe kilogramy spokoju. Bo jeżeli jest tak, że sobie słodko śpię (choć romantycznego uroku w tym nie ma, bo włosy zmierzwione, piżama niesexi, chrapanie bezwiedne) to potem na przykład szykuję śniadanie. Co szykuję? Przecież zdrowo, zgodnie z trendami, i z tym co wnętrza mówią i trawią najlepiej. I chociaż na talerzu jest ok, to przed drogą pojawienia się na talerzu przez mój portfel to się przewinęło, przez gazetkę z promocjami, przez półki z przecenionymi produktami, przez zaplanowany tygodniowy jadłospis.

Wyszykowana działam i pracuję, jeżdżę i przystaję. Realizuję się w działaniu, jestem w każdym z nich każdego dnia. Skupiam się na wyglądzie, o tyle żeby wyglądać dobrze  (aspiruję do lepiej, kiedy kupię droższe buty na wyprzedaży -50%). Rzadko wyrzucam z siebie socjalowy byt, staram się unikać stanu w gotowości do działania lub w poszukiwaniu odpowiedzi.

Nie myślę tu i teraz o tym, co będzie za 30 lat. Bo nie wiem jak będzie, ale wiem że będzie dobrze. Mojej tu i teraz ogranicza się do miłości, słuchania i bycia.

Jestem piękna prawie czterdziestolenia, z pokolenia 1500, z czasów kiedy zachłyśnięto się kapitalizmem, choć niektórych on zniszczył. Jestem z pokolenia, które szukało stażu i nauki, by za kilkanaście lat wysłuchiwać tych, którzy na stażu za głodowe pieniądze nie robią. Jestem z tego pokolenia, gdzie słowo jeszcze tliło wartością, a zło nie miało pierwszeństwa. Jestem z pokolenia, gdzie robiliśmy mnóstwo błędów, z pokracznego buntu, głośnego krzyku rodzącego się „ja”.

2 Replies to “Meet me halfway”

  1. Ja też jestem piękna prawie czterdziestoletnia. Pytanie czy tylko naszemu pokoleniu przypisane są błędy. Chyba nie… Tak nam się zdaje, bo uczyliśmy się dorosłości w czasie wyjątkowego przewrotu. Jednak nasze dzieci też błędy zapewne popełnią [choć jako matka w swej matczynej opiekuńczości (lub nadopiekuńczości) chciałabym przed nimi ustrzec]. Te błędy będą pewnie nie lżejsze, nie cięższe, a inne. I w swej matczynej opiekuńczości błagam los by nie były powtarzalne. To akurat było moją zmorą. Dziękuje Ci za ten tekst 🙂

    1. Tak z perspektywy czasu, jak te błędy były potrzebne:) W wieku dojrzewania błąd do porażka, w wieku dorosłości błąd to nauka.

Dodaj komentarz