Obija się o uszy, ginie w odmętach duszy*

Dwudziestokilkuletnia kobieta w potoku codziennych spraw była pewna, że opanowała wszystko. Zajęcia na uczelni bez zmian, plan zajęć znany zresztą od miesięcy. Nic nowego się nie wydarzy. Spojrzała w kalendarz w swoim smartfonie i szybko pokojarzyła miejsca, w których ma być z czasem, który spędzi na dojazdach. Też nic nadzwyczajnego.

Wyszła z domu godnie, wróciła zmieszana. W tramwaju usłyszała, że „niezła z niej rura i pewnie jest dobra w te klocki”. Na uczelnianym korytarzu spotkała byłą dziewczynę swojego chłopaka, która nie omieszkała jej wspomnieć, że jest szmatą.

Dwudziestoparoletni mężczyzna rozpoczął swój dzień pracy od kawy i papierosa. Rytuał poranny pozwalał na wymianę kilku zdawkowych zdań ze znajomymi, o tym co wydarzyło się w ich życiu w miniony weekend. Uważany za cichego i spokojnego, taką też pozę przybrał. Przez lata wiedział, kiedy się zaśmiać, w którym momencie poklepać kolegę po ramieniu. Nie do końca tylko wiedział, jak reagować na natrętne uczucie, zjawiające się od czasu do czasu.

Przy pierwszych łykach kawy usłyszał o „obleśnych cyckach” babki z portierni, o miłosnych podbojach kolegów. Ze wszystkiego głośno się śmiał, choć nie wiedział co go w tym śmieszyło. Sam jeszcze nie wie z ilu się będzie śmiał, zanim przestanie.

*Każdy skrywa w sobie coś innego. Wielu nawet nie wie, że pewne słowa czy zachowania mogą być krzywdzące dla drugiej osoby. Dlaczego tak często pozwalamy mówić o sobie źle? Nie krzyczymy, gdy nas obrażają. Nie mówimy „nie” na akty przemocy, a wielu z nich nawet nie zauważamy. Przyzwyczailiśmy się do schematów zachowań i bycia. Na tyle, że łatwiej nam się dzielić na podgrupy niż dostrzegać i akceptować różnice.

Jasne, pewne słowa są dla nas niesłyszalne. Zatraciły się gdzieś i zlepiły w potoki wylewanych zdań. A, że rzeka wezbrana i się z niej wylewa to nic. Tkwimy w schematach zachowań, budowania relacji, pozwalania sobie na bycie cool w granicach powszechnych norm. A gdzie w tym własne poczucie swobody?

A jak się wyłamiesz? A jak zaprzeczysz i powiesz głośno „nie”? Zderzasz się ze ścianą większości poglądów, słów, ubiorów, marek samochodów, podejścia do pracy i zarabiania pieniędzy, diety, koloru włosów, kolczyków, szpilek i czegoś tam jeszcze. Sama muru nie przebijesz, ale jak ktoś rozpoczyna swoją drogę i swoją część mówienia o sobie, to niech to robi. Niech pisze, maluje, śpiewa, tańczy. Nie swobodnie wyraża siebie. Niech nie walczy z wiatrakami, ale dla wiatraków.

Dodaj komentarz