Zaciekła walka

Podczas spacerów zatrzymujemy się i oglądamy wystawy sklepowe, wertujemy wzrokiem po grzbietach książek planując bądź realizując czytelnicze pasje. Mijamy manekiny ubrane w najnowsze trendy, owersajzy, wzory i tkaniny. Gdzie się schowałeś człowieku? Nie ma Cię, zastąpiony zostałeś. Łatwiej na żyć w pozornej iluzji niż w realnym życiu. Łatwiejsza jest gra komputerowa niż utrzymywanie relacji, bo zaraz się wszystko sprowadza do naruszania wątłej struktury ego. Banalne, ale dialogi się rozpadają, kiedy w tle nie idzie wartka akcja, średniowieczne realia lub postapokaliptyczne wizje. Nie da się przecież spełniać w rozmowie o codzienności.

A ta codzienność tak ładnie do nas zagląda. Czasami jest ukryta w tej porannej bieganinie, która ociera się o granice czasu. Zdarza się, że widzisz to w drodze do pracy, w kolorze liści, słońcu poranka czy jeszcze czymś innym, co Cię zachwyca. O zgrozo, jak znajdziesz coś czym można się po prostu cieszyć

Bardzo często na zakupach w sklepie niepolskim, ale na polską kieszeń widzę na parkingu dwie panie, które wyostrzają swój zmysł obserwacji. Polega on na tym, że obserwują klientów, same starając się być niewidocznymi. Oczywiście, ja zauważam szybciej niż one i czytam z mowy ciała, że jedna podejdzie zaraz do mnie. Oddech. Czekam na to i wysłuchuję o co chodzi. O pieniądze na jedzenie. A ja zaczynam od drugiej strony, wskazuję miejsca gdzie można pójść i dostać jedzenie, bez konieczności żebrania. Pani odwraca się na pięcie i odchodzi. Już potem omija mnie łukiem. Nieładnie.

Chyba wzrasta we mnie chęć do niepoddawania się, do tego aby w tych zdarzeniach poszukać czegoś więcej i nie przejść obojętnie. Przecież jesteśmy tu na chwilę, a tych chwil nie zauważamy i skupiamy się na czymś materialnym. A tu o duszę chodzi, o to ciepło relacji, radość w uśmiechu, szczęście w miłości, zapach kawy i smak potraw.

Płoną lasy, walczymy zaciekle. Gubią się zwierzęta, szukamy im domu. A jak płonie człowiek, to jakoś ciszej w ogólnej dyskusji.

 

Dodaj komentarz