Jaki jest Twój przepis?

 

Wszystkie porady na temat życzliwości zaczynają się od słowa „nie”. Nie daj się, nie rób, nie patrz, nie czuj. Zaciśnij zęby i dbaj o siebie, co tam że parę osób przy tym oberwie. Coraz częściej mówimy „nie”, bo na tym niby polega asertywność. Tylko, że w bańce własnej nie żyjesz. Tworzysz mikrostruktury relacji i powiązań. Mówisz i wraca do Ciebie, w lepszej lub gorszej wersji.  Negujesz i narzekasz, to nie dziw się że wraca do Ciebie to, co wysyłasz.

„Nie” kiełkuje w Nas od najmłodszych lat, jako swoiste wyrażanie siebie. Przez negację określamy swoją osobowość, im więcej razy odmówimy, tym bardziej jesteśmy zauważani. Nie lubimy jednej Asi w klasie, mówmy o tym mocno i głośno, tak jest przecież prościej. Później zaczynamy zauważać, że łatwiej mówić „nie” niż „tak”. Przy tym pierwszym dostajemy uwagę i skupienie, bo daj Boże jest ktoś kto, podłapuje tę grę. I rozsiewa to „nie” po bliskich – narzekając sąsiadkom, rodzinie i samemu sobie. Konstrukcja „tak” jest cichsza i daj Boże przy kimś, kto podłapuje tę grę, bardzo skuteczna. Ale cicho.

 

Czym skorupka za młodu…

 

Nad dziećmi miłymi się rozczulamy, nad tymi upartymi i krnąbrnymi często wzdychamy, choć w duchu mówimy „że oni sobie w życiu poradzą”. Zbieram ostatnio doświadczenie z korytarzy szkolnych i opowieści różnej treści od COCH. I na etapie wczesnoszkolnym bardzo łatwo jest nie trzymać kogoś za rękę w parze, bo się go nie lubi. Nie mówić cześć płci przeciwnej. Nie mówić dzień dobry pracownikom szkoły nie merytorycznym. Nie jeść warzyw i godzić się na puste kości (wiedza od COCH). Nie wolno kłaść się  na ławce, bo kaligrafia wtedy jest poza liniami.

Te niesforne próby kształtowania siebie przyjmuję, poza tą niechęcią do innych. Kiedy słyszę, że kogoś się nie lubi za nie wiadomo w sumie co.

 

 

Uparcie szukać „tak”

 

Zaprzestanie udręki jest proste graficznie. Możesz zrobić tabelkę i napisać w niej, co zmieniasz i przestajesz narzekać. Samo zdanie trąci banałem i słyszę rechot powątpiewań wielu osób. Nie dopasujesz się do wyobrażenia innych o Tobie, bo po co. Twórz własny scenariusz, nawet jeżeli to potrwać jakiś czas. Chyba warto jak masz żyć, a nie żyć.

Dodaj komentarz