Lekcja/temat: Czuj się pięknie!

Codzienna sytuacja. Ubieramy się i wychodzimy z domu. Ja planuję dzień wcześniej – strój, makijaż, dodatki. Tylko po to, żeby nie musieć na szybko kreować nonszalancji i stylu. Mój styl tworzy się dużo wcześniej, a myśli przebiegają mi przy tym strasznie mozolnie. Bo standard, że „nie mam się w co ubrać” uważam za oczywisty. Przecież szafa jest pełna rzeczy, w których już nie chodzę lub rzeczy, w których niedawno chodziłam. Co innego, że schemat wyboru ubrań jest podobny i bezpiecznie wybieram standardy. Z drugiej strony, to co chciałoby być standardem, czyli cała masa spódniczek czeka na uwolnienie. Uwolnij spódniczkę OCH! Nie, dziękuję. Nie teraz.

 

Klasyczna zmiana zeznań

 

Ubiór dopełnia strefę komfortu, staje się widocznym jej odzwierciedleniem. Przed oczami mam kadr z „Maleny” kiedy Monica Bellucci przechadza się uliczkami miasteczka, wzbudzając podziw i pożądanie ze strony mężczyzn i zazdrość i wstręt ze strony kobiet. No tak, bo źle nam się patrzy na piękne kobiety. Aleeee ile razy ja chciałam wyglądać tak jak ona, czuć się kobietą tak jak ona. Bo wygląd pokazuje jak się czujemy w środku, jak akceptujemy i widzimy swoje ciało. U mnie to cały czas nie ma wspólnej płaszczyzny, a jak trafi że tak jest, to na bardzo ulotną chwilę. Strój jest kamuflażem dla splątanych myśli. Tak dobrze zaznajomionych ze sobą, że trudno je rozdzielić. I trudno dodać im barw, innego fasonu czy stylu. Stare i sprawdzone znaczy dobre, nawet jak uwiera.

 

Czuć piękno…

 

Niecodzienna sytuacja. Ubieramy się inaczej, bo idziemy do restauracji. Jakie to duże wydarzenie, że wymogło na mnie założenie skórzanej spódnicy (oczywiście z całą resztą dodatków). Jak już tak się stało, to trwałam w formie kilka godzin. Strój wybierałam dość długo w przeciwieństwie do COCH, która wiedziała co założyć. Nie musiała w tym czuć się pięknie, bo piękno ma w sobie. Ale tak zerkam na jej torebkę (tak, wzięła ją) i zagaduję:

– Ładną torebkę wzięłaś (tak, ma ich kilka), co tam masz w środku?

– Nic. Chusteczki i apaszkę, na wypadek gdybym chciała założyć.

 

Mieć zawsze potrzebę czuć się wyjątkowo.

 

 

Dodaj komentarz