Sprawy do załatwienia na już

Jestem potrzebna do omówienia wielu spraw. Ich działanie, realizacja są powiązane ze mną. Tak jakby same nie mogły się dziać, wydarzać i zostawić mnie w spokoju. Bardzo ważna jest moja decyzyjność w kwestii zakupu kredek, farb, ołówków temperówek, które akurat się skończyły i trzeba uzupełnić. To znaczy, to mogło się wydarzyć jakiś czas temu, ale ja dostaję informację zbiorczą z krótkim terminem realizacji.

Jestem potrzebna także w kwestii rozważań nad szkołą. Mało wtedy słyszę ogólnych stwierdzeń, zdecydowanie więcej zapytań na granicy mocnej irytacji. Ba, jakie to znajome! Kilkadziesiąt lat nie zmieniło tego, że rosnąca potrzeba własnego zdania, raz po raz natrafia na opór. O ile samym sobie (po obserwacji statystycznej grupy ankietowanych J) dużo łatwiej przychodzi niezgoda, zaprzeczenie pewnym koniecznościom czy jakakolwiek zasadność pewnych zachowań to druga strona ankietowanych radzi sobie z tym różnie. A już zupełnie najdalej od prawdy jest grupa, która odgórnie miesza, zmienia i ustala na nowo plan działania dla powyższych. Z całego zamieszania jest przesadny bałagan edukacyjny, który zabiera czas na gmatwanie serca i duszy na przednówku młodości.

Jestem potrzebna też w działaniach zawodowych. Przychodzę, działam i ktoś na mnie czeka. Jestem potrzebna na spotkaniach, w kinie, kawiarni czy spacerze. Jestem potrzebna znajomych do spędzania ze mną czasu, do rozmów i do śmiechu. Jestem wplątana w marketing wielu sieci handlowych, jestem konsumentem w wielkiej tabelce z popytem i podażą. Jestem użytkownikiem dróg i mostów, miejskiej komunikacji. Stykam się spojrzeniami z przechodniami, panią w sklepie oraz masą ludzi, którym pojawiam się po wielokroć.

Czasami tylko nie wiem, kiedy potrzebna jestem samej sobie. Tak na malutką chwilkę, aby się przytulić i pogłaskać. Posłuchać potrzeb i pragnień i nie wstydzić się tego, że czegoś chcę. Nie wstydzić się, że głośno wołam o swoje Ja.

 

Dodaj komentarz