Kawał życia

Zaczęło się od usłyszanego kawału:

„Pani pyta dzieci, kim chcą zostać jak będą dorosłe. W klasie padają różne odpowiedzi – lekarz, nauczyciel, malarz itp. Na co Jasiu odpowiada, że on chciałby być bezdomnym. Pani pyta dlaczego?

– Mógłbym robić co chce, spać gdzie chce. Całymi dniami mógłbym robić co tylko mi się zachce i nie mieć żadnych obowiązków.

30 lat później Jasiu wsiada do helikoptera na dachu wieżowca, którego jest właścicielem i mówi:

– Co zrobiłem nie tak? Gdzie popełniłem błąd?”

 

Tyle z kawału, reszta z życia. Rozmawiam i przebywam dużo z osobami starszymi. Jedna z nich stale powtarza „Byłam biedna, jestem biedna, będę biedna. Nic nie miałam, nic nie mam, nic mieć nie będę”. Co więcej w tonie tych słów jest głębokie przekonanie, że tak już jest. Powiedziałabym, ze nawet zgoda na to, że życie tak się ułożyło. Mnie wzdryga i pręży, a wnętrze kołacze się do ratunku. Nie, nie mów tak! Przecież słowa mają moc i kreujesz swoją rzeczywistość. Nie masz komu zaufać i uwierzyć? Gdzie jest ta cienka granica, niewyczuwalny punkt zawieszenia, kiedy układamy nasze życie? A potem budzimy się w rzeczywistości, która nam nie wyszła. Czego zabrakło? Pracuję w jednej z najpiękniejszych dzielnic mojego miasta, perełce tak pięknej, że niewidocznej wśród bardziej wyeksponowanych brylantów. W tej dzielnicy jest brudniej, kamienice są zniszczone, wiele zakątków zapomnianych. I co bardziej przytłaczające ludzie zaczęli żyć tak jak wygląda miejsce, które ich otacza. Ja się zachwycam starą kamienicą, oni widzą jej zapleśniałe wnętrze. Mnie urzekają bramy i podwórka, ich dobijają pijani stojący w bramach. Mnie rozpala energia do zmiany tego miejsca i tchnięcia w niego wiary w nowe, dla nich to kompletnie nie ma sensu. Nie urodziłaś się tu, to nie wiesz. Nie mieszkasz tu, to nie wiesz.

Różne życiorysy i scenariusze, różne historie i tchnienia. Ja widzę tyle wspólnych punktów i tematów. Nie ustanę w działaniu dla odnalezienia i wskazania ich.

 

Dodaj komentarz