Im więcej, tym nie weselej

Ćwiczę się w ustalaniu nowych rzeczy, na szybko i na już. Dokładnie w tym momencie, kiedy pada do mnie pytanie to dzieją się rzeczy nie cierpiące zwłoki, które na już muszą być rozwiązywane. Choćbym nie wiem co robiła, i jakie wcześniej miała ustalenia, to dziecko znajdzie sposób żeby je zmienić. Zastanawiam się skąd w COCH taki przypływ emocji i pragnień, które były w uśpieniu, a na terenie gdzie dominuje siła dziecięcej grupy, wypłynęły ze zdwojona siłą.

W przeciągu kilku zaledwie dni zdążyłam, w różnych konfiguracjach i z różnym natężeniem, szybko pozwolić na coś, wyrazić zgodę na robienie czegoś w danym momencie. Mówiąc nie skazuję się na złość, frustrację i przyrównanie do najgorszej osoby na świecie. No prawie. Zaskakuje mnie to, bo wydawało mi się że pewne stany mam już przećwiczone, nie muszę się z nimi stykać na nowo. Tymczasem siedzę na leżaku w miejscu, którego na dobre nigdy nie poznam, a w którym ja gdzieś na nowo poznaję siebie.

Takie gadanie lekko zgaszonej pensjonariuszki, która niby zawiera relacje z innymi na tym turnusie, a w rzeczywistości staram się przez obserwację wyczuć klimat ogółu. Tylko po co? Bo mi łatwiej w taki sposób funkcjonować w grupie, którą poznam zupełnie na chwilę? Chwieje mi się w posadach poczucie komfortu funkcjonowania w czteroosobowym składzie. Najmłodsza z nas zaczyna wybierać swoje ścieżki, pomysły i własną na danym moment potrzebę spędzenia chwili. Zalewają mnie prośby i pytania, na które nie zawsze znam odpowiedź lub nie zawsze chcę odpowiadać. Ileż razy można zezwalać na coś tylko po to, żeby uzyskać pozorny spokój? Chyba, że nie chodzi zawsze o mój spokój, nie o moje wyobrażenie wypoczynku. Może ja stanowię jakąś zaporę dla dobrej zabawy?

Poniekąd znalazłam miejsce idealne – duża przestrzeń, zieleń, rzeczka, króliki, krowy, hamak i zjeżdżalnie, miejsce na ognisko, trampolina, zabawa w chowanego po ciemku. Teoretycznie wszystko czego potrzeba, aby wypocząć, bo dzieci mają czym się zająć, a w tym czasie dorośli mogą tylko wzrokiem lekko wodzić po śmigających wszędzie głowach pociech. Praktycznie, należałoby zostawić wszystko za sobą i żyć ty, co jest teraz. Praktycznie jak każdego dnia, godzina po godzinie zmienia się natężenie myśli i zdarzeń, a kolejne przynoszą nowe odkrycia.

 

2 Replies to “Im więcej, tym nie weselej”

  1. cudowny stan , każdy z nas czytając że zatęskni. Zastanawiam się po co człowiek tak sobie podnosi wysoko poprzeczkę po co tak pędzi i za czym tak gna , kiedy cała harmonia jest tu i teraz ….

    1. Na ten moment wydaje mi się żeby się zatrzymać, spojrzeć na to, co się ma. Ważność osób, miejsc jest dla mnie wyraźniejsza.

Dodaj komentarz