W drogę, bo jest czas

Mogłabym się obrażać na siebie za wiele rzeczy. Tak bez ustanku powtarzać sobie, że jest źle, bo zrobiłam znowu coś beznadziejnie. Ale beznadziejnie to znaczy jak? Nie wyszło według czyjego standardu, mojego czy świata? Bo jak mierzysz się niżej niż świat, to znajdziesz braki we wszystkim. Ja zobaczyłam, że świat jest we mnie i ja to świat, który tworzę. I już idzie mi łatwiej.

 

Poobcowałam trochę z przyrodą i natknęło mnie, że tak prosto jest czuć wdzięczność. Jakoś nie być specjalnie kłótliwym czy pazernym, ufać że wszystko ma swój czas, a mój obecnie jest taki, jak ma być. I żyć chwilą, cieszyć się z drobiazgów. Ogarnia mnie #radośćzsamejsiebie. Nie wyczekuję w każdym dniu owacji na stojąco, przyjmuję dzień taki jakim jest. Skupiam się na swoim wnętrzu, kontempluję w modlitwie moje talenty, dary i to, co niosę w sobie. A mam to dla innych, bo zauważyłam że moje życie jest połączone z tak wieloma innymi cudownymi życiami.

Każdy ma swój sposób wyrażania – moim jest pisanie.

Latają mi jeszcze nad głową takie myśli, ale już napisane, brzmią jakby były przeszłością:

– że nikt mnie nie będzie czytał,

– że wszyscy się ode mnie odwrócą,

– że nie mam wystarczająco dobrych tekstów,

– że nie zasługuję na sukces,

– że zdenerwuję najbliższych,

– że przegapię moment i będzie za późno.

 

Zaraz zaraz, ale te myśli są zasłyszane. Ja już je gdzieś kiedyś słyszałam i ze strachu powtarzam dalej. A że ten ma wielkie oczy, to ładował w najczulsze i najsłabsze punkty. Ale ja już mam zbroję i Ufność w przyjmowaniu tego, co mnie czeka. I co czeka na mnie 🙂

 

 

2 Replies to “W drogę, bo jest czas”

  1. Gratuluję. Cieszę się, że udało Ci się osiągnąć ten stan.

Dodaj komentarz