Life story starts

Pozwalam sobie na dużo. Przynajmniej ostatnio, nie zezwalam na marnowanie czasu. Bo tak bardzo czuję, że czas współgra ze mną. Odpowiedział na moje wołanie, słowa echem odbijają się od miejsc i zdarzeń i wracają spokojnie do mnie. Nie rozbijają się o brzegi, tylko lądują komfortowo w samym środeczku mnie.

Przede wszystkim otwarcie wierzę i wieszczę mój sukces. Moje pisanie jest całą mną. Nie ma możliwości, żeby było inaczej. W ogóle dużo decyzji jest moich, zwłaszcza tych wypowiedzianych. Najlepsze jest to, że to wszystko na mojej drodze gdzieś się miało wydarzyć, wszystkiego tego okropnego miałam doświadczyć. Ze wszystkim miałam się zmierzyć. I choć w głowie obijają mi się fesjbukowe motta, że „problemy na które natrafiamy w życiu, są na naszej drodze po to, że mamy wszelkie predyspozycje, aby się z nimi zmierzyć albo nie są problemami”. Zadziwiające ile jest kliknięć pod takimi postami. Myślę sobie, że co by się nie działo, to większość jest i tak nam zapisana. Kwestią drogi i wyboru jest uważność na wszystko co nas dotyczy. To tak, na marginesie życia.

Ostatnio zmierzyłam się z literackim wyzwaniem. Wzięłam udział w warsztatach z pisania prozy z niesamowitą Anną Cieplak. Nie dość, że literacko obserwuję ją od jakiegoś czasu, a tym razem mogłam drugi raz posłuchać jej trochę. Mój odbiór – wreszcie ktoś słuchał! Grupka spragnionych wsparcia, wysłuchania, skomentowania dostała to wszystko z naciskiem na duża wrażliwość w słuchaniu. Ja też to dostałam i przyjęłam. I odrobiłam pracę domową, napisałam tekst wg szalonych zaleceń, korzystając z karteczek z propozycjami miejsca, bohatera, punktów fabuły. Nie było mi łatwo, ale napisałam. I to jest to! Wyszło nieźle. Historia muzycznego idola na emeryturze, który wygrywa los na loterii, ale gubi kupon i w tym czasie w USA zamknięto 150 galerii handlowych. Ogarnęłam ten chaos po swojemu.

Czego doświadczyłam? Drgania głosu i spoconych rąk 🙂 Dawno tego nie miałam, ale czytając swój tekst jestem bezbronna. Z niczym się nie kryję i niczego nie żądam. Tylko tej chwili skupienia w sobie, oko idzie za literą, a dusza szuka zbawienia.

 

Dodaj komentarz