Czułe słówka

Masz ich w swoich zasobach wiele, przez lata i doświadczenia zbierasz nowe i tak dokładasz, dokładasz, aż słownik pęka w szwach. Na nic szybkie wybieranie, autokorekta i T9 jeżeli za słowem nie idzie jego znaczenie.

 

Moja kochana i inspirująca COCH ubierała ostatnio choinkę. Swoim zwyczajem podeszła do tego z entuzjazmem i dziecięcą radością. Całość pracy skwitowała, że choinka wygląda wybornie. Rozumiecie, że za tym wyglądem schowało się mnóstwo znaczenia, które ona odbiera w środku? To wielkie uznanie dla swojej pracy, całości działania i efektu. Nie, że łańcuch nie ten, że lampki źle świecą. Czy nie tego szukamy w działaniu? Efektu, który jest wypatrywany od początku. To gdzie i kiedy dołożyło nam się do tego bawienie się w zamianę znaczeń? Niech żyje dziecięca radość! I niech ze mnie nie zniknie na wieki.

Teraz jest czas słów

W wielkiej gonitwie po wielkie nic zatrzymujemy się i wzdychamy. Bo ileż można lecieć z zadyszką? Całego życia na to szkoda, bo w spokojnym oddechu jest rytm. Możemy spokojnie przyjąć, to co dostajemy i oddać to, czego mamy w nadmiarze. Nawet nie wiesz jak dużo tego czasem jest.

Słowa wypowiadamy strasznie szybko. Ja tak nie chcę. Jestem z tych, co lubią wykorzystać słowo do ostatniej głoski, bo może tam jest dla mnie ukryte coś, czego wcześniej nie znałam. Nawet w pozornie utartych zwrotach jest moc, która zresztą teraz w okresie przedświątecznym jest zwielokrotniona. Wszędzie jest mega i rabat, promocja i obniżka, okazja i nie dla idiotów, coraz bliżej Święta i tak dalej. A ja właśnie coraz dalej od tego jestem i tak strasznie ciężko przestawić mi się na radość tych świąt. Pomagamy ubogim, ratujemy zwierzęta, nie marnujemy jedzenia, dbamy o siebie nawzajem. Taka kumulacja w kole życia. Z takim poczuciem, że nadrobię czas. Ale minione dni są za nami, jak wtedy omijaliśmy słowa i tematy trudne to czy teraz się da je nadrobić?

Gotowe sowa na każdą okazję, jak z małego pudełeczka. Zwroty jak złote myśli, wyuczone schematem z multimedialnego ciągu zdarzeń. Mówią coś i lawirują wokół mnie, patrząc czy trafiają czy pudłują. Teraz wszystko stało się polem treningowym. Cel, pal. Nic z tego co pomiędzy? Nic z zalotności spojrzeń, z westchnień i gestów? Gdzie czuły kontekst tego co pomiędzy? Ja nie chcę nic więcej ponad prawdę.

Dodaj komentarz