DW: Ja

 

Jak szybko zauważyć różnicę? Jak przejdziesz z jednego stanu być do drugiego. Przyzwyczajenie robi swoje, to stan w którym gaśnie czujność, a rośnie nadmiar pretensji. I są żale wylewane do siebie o całokształt zdarzeń, o wypadkową kilku decyzji, których się teraz żałuje. W sumie nawet nie wiadomo dlaczego, ale łatwiej żałować, złorzeczyć niż szukać jakichkolwiek plusów.

Wybucham ostatnio w sobie. I nie walą się mury kamienic, nic się nie zapada, nie tworzy się wielka dziura wokół mnie. Ale w dziwny sposób zapominają o mnie ludzie, tak mało ich mam wokół. Została garstka, która toleruje moją zmianę. Fakt, że walka o siebie nie jest łatwa. Przełamanie w sobie myślenia, że nie mogę już ze sobą żyć (tak było w moim przypadku) jest sporym krokiem. Choć przed jego zrobieniem najchętniej wycofałabym wszystkie myśli i zachęty do działania, uciec jak najdalej! Nikt mi w życiu tak nie dokopał, jak ja samej sobie. Nikt tak nie sponiewierał, nie powypominał sobie i innym. Godziny wycia i lamentu nie zrekompensują minionych lat, ale dokonują ciekawej zmiany.

Po pierwsze nie miałam świadomości, że starty stres, stare zdarzenia mogą tak mocno we mnie siedzieć. Myślałam, że jak zapomnę to będzie w porządku. Ania się ogarnie i pójdzie dalej. Nic bardziej mylnego. Jeśli Ty też tak myślisz, to po znajomości wyprowadzam Cię z błędu. Stare gruchocze jeszcze bardziej, zwija się w środku jak żmija i syczy, kiedy jej się podoba. A Ty się wijesz i motasz, bo nie chcesz żeby ktokolwiek to widział i wiedział, bo sama nie dowierzasz że takie rzeczy mogą mieć miejsce.

Po drugie nie wiedziałam, że aż tak chorowała moja dusza. Tak głośno płakała i łkała, a ja była totalnie głucha na jej wołanie. Teraz głośno do siebie mówię, że Cię słyszę. Nie musi być donośnie i głośno, ale i tak zareaguję.  Najmniejszy szelest wywołuje u mnie lawinę myśli, nic nie poradzę jestem typem bardziej refleksyjnym niż myślałam.

Po trzecie należy mi się od życia dużo więcej. To co mi zapisane jest w górze jest piękne i wielkie i jestem na to gotowa 🙂 Tak po prostu. Własne myśli mnie wreszcie dogoniły. I powoli znika strach przed mówieniem o sobie, za siebie i do siebie.

Zbliża się Nowy Rok i będą strzelać na wiwat. Mnie ogrania wdzięczność, że te laury to dla mnie i nagroda przed przełomowym 2019 rokiem.

4 Replies to “DW: Ja”

  1. Dobrze, że wreszcie wysłuchałaś swojej duszy 🙂

    1. Wiesz, ja czasami jestem głucha, ale wtedy jest mi tak źle. Teraz mam czas ogromnej weryfikacji wszystkiego wokół mnie, dlatego przechodzę przez to z bólem, ale i ciekawością co dalej.

  2. Powiem jedno.Odstawiłam wszystkich ludzi.Zostali tylko ci najukochańsi.zaczęłam nowe życie.Pamięta się te złe chwile.Niestety.

    1. Trzymam mocno kciuki za Twoją siłę. I niech pojawią się nowe dobre chwile 🙂

Dodaj komentarz