Rozmijam się (czasem)

Obudziłam się wcześniej i zwykle, choć dzień był dla mnie jakby wczorajszy. Szybki poranek nie wniósł jeszcze nic nowego, a ja myślami byłam zagrzebana we wczoraj. Wszystko zmieniło się jak doszło do mnie moje dziś, które zapowiedziało, że się więcej nie powtórzy.

 

Kiedyś napisałam, że czas został nam raz dany i nie możemy go ponownie wykorzystać. Nic nowego tym stwierdzeniem nie odkryłam i nie jest też tak, że nie pojawił się u innych piszących. Jednak już samo przypomnienie tego wywołuje walkę z czasem – kiedy to było?, ile z tego pamiętam? A nie lepiej nie pamiętać?

Tak czasami by się chciało zapomnieć, wymazać wspomnienia, ale najlepsze jest to, że doświadczenia o istotnym znaczeniu i tak zostają w naszej pamięci. Pamiętam dobrze narodziny moich dzieci, pamiętam sceny z zabaw z koleżankami, pamiętam rozmowy, które wryły się w głowę i nie chcą wyjść. Żałuję, że nie pamiętam innych spraw, które teraz z perspektywy czasu próbuję sobie przypomnieć, ale na marne, odeszły już gdzieś daleko. Mgliste myśli osiadają gdzieś daleko, na dachach domów i trawach pobliskich łąk. Patrząc z okna widzisz je wyraźnie, mają swój koniec i początek. Podchodząc blisko stajesz się mgłą, wsiąkasz w nią centralnie i tyle z tego masz, że już nie widzisz.

 

Stare wspomnienia, nowe lata

 

Wiecie co lubię? Zawieszać się w myślach. Robić sobie w myślach mały tajfun i przebierać w nich, sprawdzając która myśl lub wspomnienie jest jeszcze ze mną. W ogóle ja chyba rozmyślam zawsze i wszędzie, i jakby ktoś nagrał to co dzieje się w mojej głowie, to byłaby z tego niezła książka lub film. Tam się coś dzieje cały czas. Nie ma nudy, bo jest planowanie choćby zakupów. Nudna sprawa, ale ja w myślach się dopytuję – kupić nie kupić? A w sumie, to jak ustawię to koło tego, to będzie ok. No nie i ta cena! A czemu masz sobie na to nie pozwolić? Kto Ci broni, weź się uspokój. I tak w kółko. Zawieszam się myślami na innych ludziach, wyłapuję dziwnym sposobem jakieś gesty i dopowiadam sobie do nich całą historię – Czemu tak kobieta schowała chusteczkę do lewej kieszeni? W prawej coś trzyma? Jak było jej tak wygodnie wygiąć rękę, może wcześniej długo się do tego przyzwyczajała i ma to już dobrze opanowane.

Mam zawsze czas na to, żeby rozmyślać. Lubię w każdym dniu mieć taką chwilę, że myślę bez powodu. Nic nie obmyślam, nie planuję, nie zastanawiam się, tylko puszczam myśl wolno i czekam co mi przyniesie. Na nic więcej nie czekam.

6 Replies to “Rozmijam się (czasem)”

  1. Aniu, mam podobnie. Myśli wciąż są w mojej głowie – raz lepsze raz gorsze. Gorsze to lęk, niepokój pt.”a co będzie jeśli”. Staram się je odganiać, zastępować innymi, ale czasem wracają. Jak zaczęłam czytać twój tekst przypomniała mi się poranna modlitwa oddania, która zaczyna się pięknymi słowami ” W tym dniu, który właśnie się zaczyna a którego jeszcze nigdy nie było…”

    1. Myśli to podpowiadacze dnia i działania 🙂

  2. Zaluje, ale ostatnio nie mam az tyle czasu na rozmyslania co wczesniej, ale wspomnienia zawsze byly dla mnie bardzo wzne. Tylko ja zamiast pamietac i myslec, kolekcjonuje wszystko co pomaga mi do wspomnien wrocic, zdjecia, bilety, ulotki z filmow w kinie na ktorych bylam, czasem wstazki, kartki:)

    1. Też pięknie! Ja ostatnio założyłam takie pudełko i zbieram tam inspirujące wycinki z gazet. Natomiast w starych papierach znajduję bilety z wakacji, wejściówki do muzeów, które trochę żal wyrzucić 🙂

  3. Karolina Łucja Kozioł says: Odpowiedz

    Stary kumple Nieprzerwany Myślotok 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

    1. Super kumpel. Lubimy go, co nie?;-) Pozdrawiam serdecznie 🙂

Dodaj komentarz