Gdy mam chwilę

Gdy mam chwilę, to siadam i czekam. Aż dopadnie mnie zupełna cisza. Nie wymagam wtedy niczego od siebie, bo to co mnie otacza staje się coraz większe i większe. Otula mnie moc bezkresu i takiej chwili, która choć już minęła, powoduje tęsknotę większą niż hałaśliwe godziny dnia.

 

Ogólnie jest pięknie w takim trwaniu, kiedy wiesz co masz robić. Zaplanowane, odhaczone, napisałam kiedyś i teraz przeistacza to się w zaplanowane, ale się jeszcze nie wydarzyło. Myślami sięgam do spotkania w środę, ale tę w przyszłym tygodniu. Goni wszystko wokół mnie i gonię i ja. Gdzieś jadę i wpadam na stację benzynową. Tankuję zwyczajowo, czyli wlewka na chwilę (o ironio!) i na pytanie pani przy kasie odpowiadam – Nie, dziękuję. Nie chcę kawy. Ona mi odpowiada: no tak, o tej porze to już do domu. Kiwa twierdząco głową. I zaczyna się taka krótka rozmowa zdań, w której dość szybko dowiaduję się, że panią wczoraj bolała głowa i to dość mocno, że wszystko jest w takim pośpiechu, że normalnie nie ma co się oglądać, bo już połowa kwietnia za nami. Wysłuchałam, pożyczyłam zdrowia i wyszłam w swoją stronę.

W ciągu dnia dzisiaj wyrwałam się na spacer. Czyli przemieściłam się z miejsca na inne miejsce sama, żadnego podjeżdżania samochodem. I kiedy idę ulicą, zagaduje do mnie starsza pani. Przepraszam, czy tą ulicą przedzie się dalej? Bo tam ludzie idą w te krzaki, ale ja nie wiem czy się wyjdzie dalej. Mówię, że też nie wiem. Ulica według mnie jest ślepa, może jest przejście przez dziki zarośnięty plac, ale pewności nie mam. Ona na to, że w takim razie nie idzie tamtędy. I wraca ulicą, którą przyszła choć straszny na niej kurz, a ona jest alergiczką. I tak idziemy sobie razem i dostaję pytanie do jakiego fryzjera chodzę? Bo pani tu przyjechała do tego, co zawsze, ale dzisiaj jakoś nieczynny. I że to tak trudno wybrać, bo fryzjer jak chirurg. Tu i tu ręce ważne, choć wiadomo inna skala. I tak słucham tej rozmowy, w którą się nawet przebić nie mogę. Tak jakby się pojawiła dla niej, tylko żeby słuchać.

Jak wróciłam do domu, zrobiło się cicho. Przysiadłam na chwilę i nikt mnie nie słuchał, nikt za bardzo nic nie chciał. Zostałam sama sobie na ten moment.

4 Replies to “Gdy mam chwilę”

  1. Tak to bywa.Spotykamy gaduły,sama do nich należę,wówczas pragniemy spokoju.Kiedy zatem jesteśmy sami,to czujemy się tak wspaniale?

    1. Ooo tak! Pobyć samemu i nie czuć się samotnym 🙂

  2. Oda do zwolnienia w biegu 🙂

Dodaj komentarz