Zawirował świat

Muszę się sama przed sobą do czegoś przyznać. W dniu swoich urodzin wstałam wcześnie rano, aby swoim zwyczajem rozpocząć dzień dobrze i w pełni otwartą, na wszystko co przyniesie. Coraz częściej pozwalam sobie na celebrację i radość z tego, co dotyczy mnie. Z jakim to smutkiem wcześnie o poranku nie zauważyłam życzeń urodzinowych od znajomych na Facebook’u.

 

Zawstydziłam się tym zachowaniem, tym uczuciem które ukłuło w serce. Jak to, nikt się nie logował i nie zauważył, że mam urodziny? Nikt do mnie nie napisał? Słabiutko i próżniutko. Chwilę poczekałam, posprawdzałam i zostawiłam ten temat. Zostawiłam szukanie na siłę, sprawdzanie reakcji na mnie i moje oczekiwania, które miały wykreować lepszy obraz mnie.

Czego chcesz od innych?

Akceptacji siebie. Odkrycia w błagalnym spojrzeniu wielkiej potrzeby miłości. Żeby ktoś moja spuszczoną głowę podniósł do góry i spojrzał na mnie z miłością. A jak tego nie masz, to jesteś dziki i nijaki. I lepiej schowaj się w domu, znienawidź siebie i daj światu spokój. Tymczasem… W mgnieniu sekund i lat wszystko zmienia swoją wartość. Rzeczy zmieniają swą moc słowa zmieniają znaczenie, a gesty nabierają dwuznaczności. I tak stoisz między nimi, zawsze w innym momencie swojego życia. Coś co dla mnie kiedyś było wyznacznikiem i ogromną potrzebą, teraz pojawiło się jako chwila refleksji. Już nie smutku i błagalnego tonu, tylko ufności że wszystko jest takie, jakie ma być.

Swoje urodziny pokochałam dopiero kilka lat temu. Wcześniej, przez kilka lat, były pełne poczucia winy, smutku i bólu. Zawsze się kojarzyły z chorobą taty, gdzie radość została zabrana. Pozwoliłam utożsamić radość urodzin z końcem zdrowego życia, nastał czas ponury i złowrogi. I tak się zaczęłam nie cieszyć sobą.

A teraz wiem, że nie w innych widzę radość siebie, tylko w samej sobie. Ze mnie wychodzi radość życia, z każdym oddechem, spojrzeniem i uśmiechem. Jestem dla siebie ważna. I wtedy dopiero widzisz Twój blask odbity w innych ludziach.

Jesteśmy dla siebie

 Żyjemy tak bardzo razem, tak mocno uzależnieni od siebie. Nie ma gestu, który nie miałby wpływu na drugiego człowieka. Nie ma uśmiechu, spojrzenia, które nie odbijałoby się w innych oczach. Nie ma słów, na które nie było by odpowiedzi. Trzeba tylko wiedzieć czego się szuka 🙂

2 Replies to “Zawirował świat”

  1. W ogóle nie przywiązuję uwagi do życzeń na FB i chyba moi znajomi o tym wiedzą, bo nie składają mi życzeń tą drogą. Sama nie wysyłam w taki sposób życzeń, nie wiem źle mi się to kojarzy. Że ktoś pamięta, bo FB mu przypomniał… Dla mnie FB jest narzędziem pracy i staram się nie mieszać w to prywatnych spraw. Aniu – cieszę się, że pokochałaś siebie, to jest najważniejsze 🙂

    1. Rozumiem. Mnie też jakoś ta forma życzeń nie jest najbliższa, ale jednak jest. I ilościowo chyba dominująca. Mnie bardziej zatrzymało to poczucie, że jak nie piszą, to nie lubią. I zaczęłam nad tym rozmyślać 🙂

Dodaj komentarz