Drobne zdarzenia i błyski

Jest pewna natrętność w narzekających ludziach. Narzekający tworzą aurę, która odznacza się i ma swój znak rozpoznawczy. Słyszę to w tonacji, widzę w ich gestach. Nie mogę się do nich dosiąść, ale z racji naturalnego odruchu słuchania innych ludzi, pozostaję inkubatorem ich słów.

 

Kolekcjonuję słowa, zbieram je jak kamyki na plaży, które i tak nadal zbieram. I kasztany, i liście, i przelotne spojrzenia. Wszystko magazynuję w sobie i te najdrobniejsze potrafię odtworzyć po bardzo długim czasie. Wydaje mi się, że kreacja świata w mojej głowie to moja niezbędna umiejętność. Trochę żeby przetrwać, kiedy wokół mnie za dużo się dzieje i trochę, żeby to za dużo znalazło gdzieś swoje miejsce. Niekoniecznie chcę żyć rozmowami słyszanymi gdzieś po drodze, wyzwiskami z epitetami, gestami oblepionymi agresją lub obojętnością. Nie chcę ich w moim świecie, więc przenoszę nieco wyżej. Tam, gdzie mogę rozprawić się z nimi w mojej drobiazgowej analizie bycia. Bycia ogarniaczem chaosu także dla zdarzeń, które mnie nie dotyczą.

Zbieranie zdarzeń, słuchanie jest kluczowe

Do mojego „tu i teraz” wkradają się zdarzenia sprzed lat. Bardzo mocno mnie angażują, zabierają czas, oddech i spokój. To nie są łatwe tematy, to są zdarzenia które utorowały mnie do obecnego momentu. I już wiem, że wyparcie ich na tyle lat nie było dobre. To były duże zdarzenia, kosmicznie ogromne i pustoszące każdy centymetr mojego ciała. Choć w pamięci zachowałam je we fragmentach, bo tak mi było bezpieczniej. Teraz je składam w całość, przedłożę je innym, z potrzeby puszczenia tego dalej. I zrobienia miejsca na nowe zdarzenia, trudne historie i relacje. Właściwie dlatego, że mam do tego dar, aby słuchać, wspierać i pomagać puścić dalej. Umiejętność bycia przy kimś w jego trudzie i odważne nazywanie wszystkiego, co mnie w danej chwili dotyczy jest tak bardzo potrzebne. A ja czuję się potrzebna, dla siebie i dla innych.

 

Wszystko podszywa się lękiem, który przeobraża się w gesty i słowa. Właśnie, żeby nie być współczującym budujemy mur z przekleństw i obojętności. Łatwiej odgrodzić się od trudnych zdarzeń, relacji czy ich braku i stworzyć skałę zamiast miękkiej skóry. Zapomnieć o dotyku, który uśmierza ból, a w pamięci mieć cały czas ten, który zadaje ból. Nie chcę tworzyć takiego świata; istniejącą taką przestrzeń chcę realnie zmieniać.

***

Mam zabunkrowane też ostatnie miłe sytuacje, i tak je mocno pielęgnuję. Tak wysycam się ich dobrocią i blaskiem, szczególnie wtedy gdy mi bardzo źle. A Ty masz mnie w myślach? Przeszliśmy obok siebie na ulicy, a może rozmawialiśmy dłużej? Wiem, spotkaliśmy się kiedyś na jakiś szkoleniu, albo czyichś urodzinach i zaczęła się rozmowa. Potem ja słuchałam, przyjęłam te historie.

… wydaje Ci się, że nie mają znaczenia te krótkie spotkania. Och, jak bardzo się mylisz. Na nich buduje się życiowe historie 🙂

4 Replies to “Drobne zdarzenia i błyski”

  1. Aniu mam Cię w swoich myślach. I czekam aż się spotkamy 😊

    1. Ja również mam Cię w myślach i też czekam, bo wiem że to spotkanie będzie 🙂

  2. a ja wspominam sobie nasze rozmowy sprzed kilku , narzekaniom nie było końca 🙂

    1. Też je pamiętam 🙂 I siebie sprzed lat, aż mnie ciarki przechodzą. Wszystko miało swój czas i było potrzebne.

Dodaj komentarz