Na chwilę zostań

Najgorsza jest obojętność, nieczułość na drugiego człowieka. Należy wziąć pod uwagę, że mówiąc komuś różne słowa, nie znamy jego aktualnego barometru uczuć. Nie wiemy jak przeżywa sytuację, która dla nas jest faktem, a dla niego rozerwaną raną. Założenie, jak jest u kogoś jest o tyle błędne, że wynika z nas i tego, jak chcemy wyobrażać sobie daną osobę.

 

Mała zmiana i przestawienie rytuałów. Dzisiejszego poranka zostałam dłużej w domu. Po pierwsze chciałam poświecić więcej czasu na moje rytuały, na poranek, na pozbieranie myśli, na przywitanie się z sobą i dniem. Zrobiłam to inaczej niż zwykle, dla sprawdzenia, dla zobaczenia jak mi w działaniach, które mają inny rytm. Miałam czas na dłuższe tulenie córki i obudzenie jej, kiedy budzi nie dzwonił. „Jak dobrze, ze zostałaś w domu, bo bym nie wstała”. Jak dobrze, że jesteśmy.

Po drugie, nie zawsze jesteśmy potrzebni drugiej osobie. Nie zawsze w tym momencie, w którym nam jest wygodnie. Czasami lepiej, żebyśmy byli, ale dalej. I znowu wracam do COCH (moja nauczycielka i siła napędowa bloga :-)). Ostatnio przy głośnym płaczu, przy bólu przybiegła do mnie. Jedyne co mogłam, to przytulić i pooddychać. Po chwili już nawet do tego nie miałam dostępu, kazała mi odejść. Szlochała, a ja z odległości serca byłam mocno przy niej. Pozwoliłam jej i sobie na bycie na odległość.

 

A jeśli wołasz o uwagę, a jej nie dostajesz? 

Wydawałoby się, że kiedy jesteś w gorszej sytuacji, świat chwilowo wali Ci się na głowę, życie zmienia o 360 stopni, powinni znaleźć się wokół Ciebie ludzie, którzy Cię wesprą. Zaraz zaraz, przecież Ty zawsze sobie radzisz, więc spokojnie nie spieszą się do siebie. Z fortecy, którą zbudowałaś nie widać tych na dole. Tylko co odważniejsi wspięli się po murze i są, zapytają, przytulą, dotkną. Znajdą zrozumienie dla Twoich decyzji, nie ocenią, ale dadzą czas i bycie razem. Czy brak tych, na których po cichu się liczy powinien zatem tak boleć? Czy zapomnieli kiedy ja dla nich byłam?

Nie ma wymuszonej zasady wzajemności, nie o to w życiu chodzi. Kwestia równowagi, oddawania dobra, czułości. Mnie coraz częściej chodzi o brak obojętności, o zauważenie drugiego człowieka. Dużo dostrzegam i zauważam w sobie, pozwalam sobie na troskę wobec siebie, o jaką kiedyś siebie nie podejrzewałam. Dopuszczam myśl, że innym może być teraz do mnie dalej.

 

Dodaj komentarz