Złość

Zawrzało we mnie, wpadł do mnie do środka świst złości. Poleciała lawina gestów i słów, w pokoju zrobiło się mroczno i nieprzyjemnie. Chodziłam nerwowo, od łóżka, do biurka, do szały. Czas leciał, a ja nie mogłam znaleźć jednej rzeczy. Za mną stała milcząca COCH. Też szukała, patrzała, przyglądała się sytuacji i mnie. Nie byłam w akceptacji dla roztargnienia, dla tego, że w danej chwili nie można czegoś znaleźć. Byłam osadzona w poszukiwaniu na już, bo to musi gdzieś być. W tej chwili na pewno zniknął gdzieś spokój.

„Nie będę o tym rozmawiała”. Tak zareagowała moja COCH na moją próbę wyjaśnienia sytuacji. Mnie gniotło w środku, nie chciałam zostawić czegoś niedopowiedzianego, urwanego w połowie. Nie chciałam czekać na wieczór. Napisałam do niej, i mocno doceniłam jak ona potrafi sobie układać tematy po swojemu. Temat porannej awantury nie był dla niej ważny, bo miała swój dzień i swoje plany. Ale wcale nie zniknął, wyszedł z wieczornym płaczem na zupełnie inny temat. Pojawiła się ulga i spokój, te łzy pozwoliły nam to zrozumieć.

W byciu w relacji z kimś bywa różnie. Mogą przeważać chwile słodkie, miłosne, cierpliwe, słuchające, dobre, a tych trudnych, nierozumiejących oddalających w relacji jest mniej. Może też być bardzo źle, krzykliwie, agresywnie, a tych miłych chwil wypatruje się jak światełka w tunelu.

***

W momencie zagrożenia ciało się kurczy. Staje się spięte, mniejsze, wszystko robisz automatycznie. Podświadomie w różnych relacjach czujesz jakie one są. To z tego powodu rwiesz się do spotkania z osobą, z którą Ci po drodze, macie takie same tematy, nadajcie na takich samych falach. Myślisz o nie i już ciało reaguje, ciepłem, rozluźnieniem, serdecznością. Mogą też być reakcje zupełnie innej. Może Cię paraliżować w środku, może blokować i ściskać Cię w gardle, możesz się cała wewnętrznie trząść. I z wiedzą dorosłej kobiety możesz to przerwać, ale kiedy jesteś młodą dziewczyną, to nie jest oczywiste. I pozwalasz na najgorsze, na nadużycie, na przekroczenie granic. Zapominasz o tym na wiele lat. Zapominasz o sobie. Żyjesz, budując siebie i świat wokół siebie oparty na grubej strukturze, tak aby nie dotknąć tego najgłębszego wspomnienia. Wydaje się, że tak jest łatwiej, bo przecież wszystko kręci się dalej, nic się nowego nie wydarzyło. Przeszłam drogę zrozumienia, zaakceptowania i puszczenia dalej. Ot, tylko zdarzenie. Ot, wielka wyrwa w środku. Ale nie wylewa już się na zewnątrz, nie niszczy mnie i mojego świata, nie zabiera mi radości życia. Nie stoję w opozycji do siebie.

Wszystko jest wyborem. Każda reakcja, gest jest wyborem. Bierność jest wyborem. Przemoc jest wyborem. Wykorzystywanie siły jest wyborem.

Ale przede wszystkim miłość jest wyborem. Największym.

Dodaj komentarz