Najbardziej

Najlepiej jest wyglądać i być widzianym tak, jak mogli by chcieć tego od nas inni. Wszyscy wokół chcą Cię jakiejś. Na billboardzie pokazują kanony piękna. Świetliste spojrzenia, promienistą i rozświetloną cerę. Ciało proporcjonalne i szczupłe, odstępstwa od normy nastręczają tyle trudności. Trzeba wtedy dostosowywać wzorzec, myśleć o tej całej reszcie kobiet i dziewcząt, które takie nie są. Tymczasem ciało ciału nie równe.

Ciągle czegoś się od nas wymaga. Nałożone wielowiekowe tradycje trzymają nas kobiety w ryzach, coraz bardziej to boli i coraz widoczniejsze jest umykanie spod tego ciężaru. Bycia jakąś matką, jakąś żoną, jakąś pracowniczką, jakąś ekspedientką, jakąś wymuszoną do roli wzorca kobietą. Budzi się już w najmłodszym pokoleniu potrzeba odmienności, możliwości decydowania o sobie (?!), szukanie, błądzenie i popełnianie błędów.

Naprawdę!

Nadzieja w najmłodszym pokoleniu, które ma szanse doświadczać matek, które już za długo nasłuchały się o tym, jakie mają być. I wybierają zamiast tego swój sposób na macierzyństwo, relację z dziećmi i świadomość, że w tej relacji jesteśmy na jakąś chwilę. I to nie dzieci są dla nas, tylko my dla nich. A w zasadzie to się pięknie uzupełniamy.

W każdej chwili o takich najdrobniejszych szczegółach bycia uważną przypomina mi COCH. Ja się zapędzam, gubię myśli, jestem momentami za bardzo gdzieś. Przecieram szlak w samej sobie, do wydobycia swojego najgłębszego sensu. Z moim talentem mojej drogi, z moim uśmiechem mojej radości, z moim sercem mojej miłości.

Ściana w pokoju COCH jest brokatowa, mieni się i świeci, kiedy słońce rzuca na nią swoje światło. Ale też mieni się w wyobraźni, kiedy brokat zaczyna nabierać kształtów. „A wiesz, że jak leżę to w tym miejscu widzę księżniczkę? Tu ma tułów, sukienkę i ręce. Widzisz?” No prawie, bo to, co dla niej oczywiste dla mnie jest tylko projekcją. Świat dorosłych niestety czasami psuje najprostsze przekazy.

Gdzieś się w tym wszystkim zagubiła kobiecość? Mnie uciekła na jakiś czas, ale złapałam ją w porę za rąbek kwiecistej sukienki. Wszystko faluje i tańczy, jest pełne kolorów. Z tańcem rusza się ciało, które nie musi być filigranowe, zwiewne jak piórko. Śmieje się twarz i kiedy iskrzą się oczy wokół układają się równiutkie zmarszczki. W kolejnych ruchach uwalnia się cała wewnętrzna ekspresja. I gdy spojrzysz wokół, nie ma drugiej takiej. Kochana, nie ma drugiej takiej jak Ty!

Jesteś Ty ze zgodą na radość i piękno w Twoim życiu.

 

Dodaj komentarz