Samotne wieczory, szybkie poranki

 

Życie jest konsekwencją zdarzeń, klatka po klatce, dzień po dniu, rysuje się Twój film. Nie ma degradacji, nie ma utraty wątków pobocznych. Wszystko stanowi całość, od początku do końca jest ważne. Najlepiej jak nie grasz na ślepo roli głównej, a oddajesz się biegowi życia i wybierasz kierunek.

 

Gradacja. Trochę w górę, trochę w dół. Falowanie i spadanie. Jak patrzę przekrojowo na moje życie, to jeden dzień wycięty z niego, może stanowić streszczenie. Krótki obraz ucieczki, szukania i pozostawania. Ocierania się o zmęczenie, ekscytację, bycie potrzebną, odrzucenie, szukanie miłości i wsparcia.

Poranek

Jest wczesny, bardzo ciemny lub wraz z nastaniem dłuższych dni trochę jaśniejszy. Na początku jest cicho, dom śpi i tylko ja się budzę. Oddycham. To jest mój czas. Wracam z nocy w dzień w swoim stylu i swoim rytmie. Kiedy wolno przejdę w działanie to świat zaczyna się rozkręcać. Przechodzę na tryb grupowy, dbam o najbliższych. Szybkie kroki, szybkie gadanie i uważne spojrzenia, żeby zabrać wszystko. Spakować torbę, plecak, zebrać myśli w jednej jasny przekaz. Potem wszystko idzie z rozpędu. Realizuję plany i działania, bardzo dużo słucham. Stałam się ostatnio kontenerem na niezrozumienia, przykrości, niezrealizowane myśli. Lubię w tym poczucie przynależności, potrzebę bycia dla kogoś, myślę że buduje to most porozumienia dla wielu osób. Bo jak nie być dla kogoś w tym świecie, kiedy mijamy się z coraz większą obojętnością?

W wolne poranki słyszę jeszcze dziecięcy śpiew i szuranie ołówka po kartce, w szybkie poranki grają mi w radiu piosenki, a ja je śpiewam.

W ciągu dnia jestem szczęściem, wyciskanym z każdej najdrobniejszej chwili. Nie poddaję się losowi, który płata mi czasami figle 😉 Zastanawiam się skąd przekonanie, że więcej zyskamy umartwiając się i złorzecząc całemu światu? Jak bardzo się myliłam, myśląc że w ten sposób wygram życie. Kwestią życia jest mierzenie się z jego propozycjami, z tym co niesie, ale siła do tego wypływa z nas samych. Także ja jestem spokojna, szczęśliwa, czująca. Zakochuję się na nowo w filmach, spacerach, chwilach z sobą. Smakuję jedzenie i dobrą kawę. Na tym paliwie przeżywam każdy dzień, wierzę że zaniesie mnie to dalej.

Wszystko co dzieje się na zewnątrz stanowi także mój świat. Miejsca, które mijam, zapisują się przecież w mojej pamięci. Rozmowy, nawet najbardziej przypadkowe, zapadają jednak w pamięć i odtwarzają się potem jak powolne stopklatki. Szybkie zakupy, szybki powrót do domu i chwila zatrzymania. Czuję jak silnik powoli się studzi, jak zwalnia i przechodzi w tryb spocznij. Wtedy jestem o połowę mniej wydajniejsza, ale o połowę bardziej w sobie.

Wieczorem

A wieczorem, kiedy wszyscy idą spać jestem znowu u siebie. Sama, ale nie osamotniona. Mam ciszę, która mi coś mówi. Książki, które podpowiadają i wyjaśniają. Mam naprawdę wiele i jestem za to wdzięczna.

 

 

2 Replies to “Samotne wieczory, szybkie poranki”

  1. “W wolne poranki słyszę jeszcze dziecięcy śpiew i szuranie ołówka po kartce, w szybkie poranki grają mi w radiu piosenki, a ja je śpiewam.” – te słowa wyłapałam, bardzo mi się podobają. I wiesz? Wpadł mi do głowy pomysł. Ale to na priv 😊

    1. Chętnie o nim usłyszę. Łapiemy szczegóły i wychodzi coś wielkiego 🙂

Dodaj komentarz