Ona

Stało się dużo rzeczy, których moja COCH nie rozumie, nie przyjmuje do siebie. Nie rozumie wirusa, który zabrał jej część świata i odciął od spotkań z osobami, które kocha. Jak fajne było początkowe siedzenie w domu, to teraz sytuacja robi się coraz bardziej napięta. I mnie również.

Siedzimy w domu ponad miesiąc, ponad miesiąc! Szybkie poranki stały się wolniejsze, a wieczorami mamy siebie momentami dość. Nie ma co szukać ideałów, te wszystkie wyobrażenia którymi żyjemy bądź żyliśmy, dopiero w czterech ścianach nabierają kształtu. Całe szczęście, że nasze cztery ściany mieszczą naszą trójkę, dając każdemu odpowiednią przestrzeń.

Ale co kiedy nie jesteś w stanie pomieścić emocji?

Tak się właśnie dzieje, i choć można ułożyć sobie na nowo rytm życia, to emocje pojawiają się i proszę o uwagę. Wtedy rytm siada. Wtedy godzinę głaszczę włosy COCH i słucham o niesprawiedliwości, planach które rozmył koronawirus, tym jaki filmik właśnie obejrzała, a jakiego tiktoka nie nagrała. Jestem w tym wszystkim słuchanie i słyszeniem (i oddechem oczywiście). I muszę zejść z piedestału wiedzy, bo mama wszystko wie, kiedy to wszystko się skończy. Nie wiem, mam wrażenie że to próba generalna przed czymś większym.

Lekcja pokory wobec życia

Ciche otworzenie laptopa, rozbłysk ekranu i logowanie. Wstajemy powoli, i nagle zaczynają się dziać rzeczy ważniejsze od lekcji. Królik biegający po pokoju, słuchanie muzyki, zadawanie pytań, decyzja że nie jem teraz śniadania, szykowanie kreatywnego pudła prezentów. I nagle obok tego, co trzeba zrobić, pojawia się prawdziwe zadanie eksplorowania, dotykania i smakowania życia.

Dodaj komentarz