Pochwała lęku

Budujesz swoją historię, tworząc swoje życie. Zarówno jak śpiewasz, tańczysz, budujesz domy, pieczesz chleb, lepisz w glinie. W każdym działaniu, które przejawia się przez ciebie jest cząstka, mówiąca o twojej wyjątkowości. I to jest ważne. Bez względu na to czy słyszą cię miliony czy kilka osób.

 

Moja historia co jakiś czas tworzy się na nowo. Jak coś odpuszczam, to zaraz przychodzą nowe jakości. Pewnie, w całości, gdzieś kiedyś, da to obraz całego mojego życia. Ale w tu i teraz jest burzenie i budowanie, odpuszczanie i przyjmowanie. Tylko ja mam władzę, aby tak się działo. Nie ma już miejsca na pośredników. Moja historia jest moją drogą i odpowiedzialnością. Jest odpuszczeniem kontroli umysłu, który wiele już zaplanował, ale musi zwolnić. Ustąpić temu, co ma się wydarzyć, z woli rzeczy, które są mi przeznaczone.

Chyba chcę napisać o czymś większym, bo do tego tekstu podchodzę już dobrych kilka dni. Umówmy się, napiszę teraz tyle ile zdołam, ok? Coś czuję że nie wyczerpię tematu, więc będę do niego wracać. Krystalizuje mi się motyw mojego bloga. Zawsze chciałam pisać, i to o czym pisałam po prostu wychodziło ze mnie. Teraz rozumiem inaczej „ogarnianie chaosu” – błyskotliwą umiejętność, którą nabyłam z wraz z rozwojem życia. Teraz wiem, że chaosem nie jest tylko życie, to także podszyte różnymi sytuacjami emocje. Całkiem nieźle nauczyłam się z nimi żyć. Aż nie zauważyłam, że potwornie boję się niektóre dopuścić do siebie. Upchnięte w ciemnych zakamarkach były dla mnie trochę oswojone. Wiedziałam, że są i na tym kończyła się mądrość.

Na początku był lęk

U mnie jeszcze na długo przed słowem. Słowa i moje pisanie pojawiły się jako potrzeba pokazania się, bycia zauważoną. Nawet przez samą siebie. Skomlenie uwagi pozwoliło wyjść na zewnątrz kilku ładnych historiom, i dobrze. Przeczytało je wiele osób, czyli nie zostały zapomniane. Teksty przechodziły przez różne moje stany bycia, od zachwytu nad codziennością do odkrywania głębi bardzo trudnych doświadczeń. I teraz wiem, że w życiu, jak w procesie, wszystko ma swoją kolejność. Niczego nie można (i ja niczego nie mogłam) pospieszyć, zmienić, nadać innego znaczenia. Nie mogę swoich historii naginać do czyichś potrzeb. Długo myślałam że w mojej brzęczy tylko potrzeba zauważenia i przytulenia ogromnego smutku, który nosiłam.

To, czego najbardziej się zawsze bałam to samej siebie. Lęk przed samą sobą sparaliżował mnie dokładnie. Zatrzymał mnie w zastygnięciu na wiele lat. To taka postawa, kiedy trzymasz wszystko w ryzach. Spięte barki powstrzymują całą klatkę piersiową i serce, napięte nogi nie pozwalają ruszać się biodrom.

Trzymałam z kontroli umysłu, ciało pierwsze dało mi sygnały, że już nie ma potrzeby walczyć. Możesz żyć i być taka jaką chcesz być. I to jest najpiękniejsze. Otrzeźwiającą lekcja była myśl, że nie chodzi w tym wszystkim tylko o mnie. Oczywiście w największy sposób tak, ale tak naprawdę chodzi i o ciebie, i ciebie i ciebie. Jesteśmy jako ludzie tak mocno ze sobą połączeni. Zatrzymując prawdę o sobie, nie pozwalałam jednocześnie przejrzeć się w niej tak wielu osobom.

Lęk przed dopuszczeniem prawdy o sobie był największym i najpiękniejszym procesem, jaki przeszłam

Jestem wdzięczna, że tym razem nie uciekłam. Tym razem strach przed odrzuceniem i zobaczeniem mnie tak bardzo zwyczajną, nie zwyciężył. Nie poszłam w utarte schematy, żeby tylko mniej się bać prawdy o sobie. Lęk był tylko rozpaczliwym wołaniem, manifestacją większych uczuć. Rodzącą się mocą kobiecości. Pochwałą wrażliwości. Krainą łagodności.

 

***

Dopuszczam do siebie to, że jestem najlepszą wersją siebie i kocham siebie w pełni.

Jestem kobietą, która na pewnym etapie swojego życia odpuściła miłość. Pozwoliłam siebie nie kochać.

Teraz czuję, że mogę odpocząć. Odpuścić oczekiwania, gonitwę za wyobrażeniem o mnie. Teraz mogę być w pełni sobą. Tak długo kryłam swoją łagodność i delikatność, teraz czuję że to moja największa moc. Ta wrażliwość czucia do głębi, inaczej niż inni, i oddania się w pełni naturalnym instynktom i boskiemu prowadzeniu.

 

Nauczyłam się być dla siebie czuła.

I wiem, że teraz mnie widzisz w pełni.

 

 

Dodaj komentarz