Tkanie życia

Dopinam stary rok bardzo grubą nitką. Momentami mam wrażenie, że rzeczy się działy same za siebie. Początkowo ręka szła mi niepewnie, trochę drżała i cofała się przed kolejnym ruchem. Niektóre dziury załatałam szybko i sprawnie, inne omijałam patrząc co chwilę w dal, za siebie lub gdzieś obok, byleby tylko nie zauważyć nic więcej. Tak, jakbym z góry chciała zmienić określony już wcześniej wzór Ale potem i tak palec wlazł w tę dziurę i zrobiło się bardzo niewygodnie. Robota musi się wykonać i każdy kolejny ruch, każde nowe tkanie wymaga ode mnie innej jakości siebie.

Oglądałam ostatnio program o Ukrainie. Na chwile się zatrzymałam i zapatrzyłam w rozległość stepów, bliskie naturze życie ludzi, codzienność dyktowana rytmem słońca – bardzo mi to wszystko odpowiada. I pokazane były kobiety, które na wielkich krosnach tkały dywany z owczej wełny. Pięknie, ogromne, tkane przy śpiewie, ze wzorami które powstają w głowach. Nikt się nie zastanawia jak dywan ma wyglądać, tylko w czasie pracy z tego magicznego połączenia palców i materiału powstaje wizja. Coś się tworzy i kreuje właśnie w tym momencie. Cała prawda życia w jednym ujęciu. Tkanie życia, to też przepuszczanie oczek, rozpruwanie i szycie od nowa.

„Jesteśmy tym, kogo udajemy, i dlatego musimy bardzo uważać, kogo udajemy”
Kurt Vonnegut

Jak więc podejść do życia, na nowo i zaczynając od początku? Tak jak zawsze, z ufnością że wszystko dzieje się dla mojego najwyższego dobra. Że radość, wypełniająca każdy dzień wypływa ze mnie, z mojej unikatowej jakości. Nie mogę w moim życiu dostosować się do czyiś wyobrażeń i standardów. Już teraz wiem, że rozstania są po to, aby każdy mógł wzrastać, aby nie szkodzić i w spokoju odbierać swoją lekcję od życia.

Długo funkcjonowałam w mechanizmie strachu przed odrzuceniem. Ale dopiero kiedy zobaczyłam ten strach, kiedy poczułam go w każdej komórce ciała sprawiło to, że mogłam nauczyć się czegoś nowego. Mówi się, że najwięcej światła jest w ciemności i to by się zgadzało. Zapominając o swoich pragnieniach, nadmiarowo starałam się być i kochać. Przepraszam Cię za to i przepraszam za moją nieszczerość, gonitwę, staranie się, nieuprzejmość moich gestów i spojrzeń. Przepraszam, że nie dałam przestrzeni Tobie, na zauważenie, zwrócenie się do mnie. Ale wybacz byłam w momencie robienia miejsca dla siebie.

I nie myl proszę mojego smutku z Twoim wyobrażeniem o mnie, bo w gruncie rzeczy mało o mnie wiesz. Sama się siebie uczę. Mnie jest teraz bliżej do siebie niż kiedykolwiek.

2 Replies to “Tkanie życia”

  1. “Długo funkcjonowałam w mechanizmie strachu przed odrzuceniem. Ale dopiero kiedy zobaczyłam ten strach, kiedy poczułam go w każdej komórce ciała sprawiło to, że mogłam nauczyć się czegoś nowego. ”

    Patrząc na swój strach i mechanizmy, ciężko mi je poczuć. Znam je w teorii i zauważam, ale czucie przede mną.. I choć wiem na pewno, że nie ma dla mnie innej drogi stawiam opór, bojąc się także tego co poczuję.. Błędne koło, ale może wystarczy tylko temu powiedzieć tak..

    1. Zauważasz i to już jest bardzo dużo. Przyjdzie czas, że to wszystko pójdzie dalej.

Dodaj komentarz